czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 21

- Julia? - usłyszałam głos Alexa zza dzwi. - Wszystko ok ?
- Tak, już wychodzę.  - wstałam i wyszłam przed drzwi.
- Tutaj masz ciuchy :
- * -
Otworzyłam oczy. Znowu inny pokój. Brak błękitu pełno łososia.
- Hej. - powiedział chłopak ukazując szereg białych zębów. - To może powiesz mi jak się tutaj znalazłaś ? - wspomnienia. No właśnie. Wracają. Postanowłam wytłumaczyć mu wszystko od A do Z . Od kawy, fanki, studia..... i całej reszty.
- No tyle.- powiedziałam kończąc opowieść. Przy słowach : " kłótnia z Niallem " , " seks z Hazzą " miałam łzy w oczach.
- Byłabyś świetną redaktorką. - powiedział Alex. Nie wiedziałam dlaczego ale zaczęłam kochać tego chłopaka jak brata. Znałam go ledwie dobę. - Dzisiaj są przesłuchania.. - zapomniałam na śmierć. O 12:00 a jest 11:40 !
- Ja lecę. - wybiegłam z pokoju . Zapomniałam o tym jak wyglądam. Weszłam spowrotem do pokoju. - poranna toaleta niezmiernie szybko mi minęła. Ciuchy, kucyk i umycie zębów. Zajęło mi to 10 minut. Nogi pędem poniosły mnie na " przesłuchania ". Zmierzyłam od stóp do głów wszystkie dziewczyny. Blond włosy, pełnoo makijażu... Grubej kobiecie podałam kartkę którą wcześniej wypełniłam po 15 minutach ktoś krzyknął :
- Julia Black ! - krzyknął wysoki mężczyzna. Podeszłam do drzwi, czułam jak serce chce przedostać się do mojego gardła. Weszłam. Zobaczyłam dwóch panów i jedną panią + kamerzysta.
- Hello maleńka. - powiedział jeden z panów. Był blondynem z dużą ilością samoopalacza.
- Dzień dobry a tak na marginesie nie jestem maleńka tylko Julka. - powiedziałam na co święta trójca się zdziwiła. Ostatnio przeszłam za dużo.
- Lubie zadziorne i pyskate, do tego ładnie się prezentujesz w kamerze. Na początek dał bym cie do reklamy leku na owsiki. - rzekł mężczyzna który próbował się "odegrać " .
- Czy ja pana z kąś nie znam ? - zapytałam co bardzo mu schlebiło.
- Nazywam się Thomas Michel wiesz grałem w kilku ambitnych produkcjach artystyczych.  - powiedział z wyraźną wyższościa w głosie. Kamerzysta i dwójka innych jurorów wpatrywała się w naszą rozmowę.
- Jeśli dla pana ambitna produkcja artysyczna to reklama która reklamuje ludzi z byt wielką ilością samoopalacza, lub reklama soku pomarańczowego gdzie gra pan pomarańczę bez stroju to życzę powodzenia. - widziałam jak kobnieta z mężczyzną strasznie próbują powstrzymać wybuch śmiechu.
- Kochaniutka jestem Maggie- twoja obecna szefowa, dostajesz te robotę ! - krzyknęła zwijając się ze śmiechu. - Jutro twój pierwszy wywiad. Nie jest on na żywo więc jak coś nie wypali to się bój kochanieńka. - kiwnęłam znacząco głową. Kobieta wręczyła mi kartkę. Nie pisało z kim mam prowadzić wywiad. Nie miałam pojęcia.
- * -
Weszłam do mojej obecnej kabiny i przywitałam się z Alexem. Podzieliłam się z nim informacją i resztę dnia spędziłam na uczniu się pytań, zachowań itp. Od imprezy nie widziałam się z nikim bandy. Jakaś siła kazała mi spojrzeć na telefon.
Przepraszam cię Julia... przepraszam. Idź na recepcje mam dla ciebie prezent na przeprosiny - Niall" . Nie odpiałam. Wstałam i udałam się w stronę recepcji .

- Paczka dla Julii Black ? - zapytałam patrząc na mężczyznę. Chyba zrozumiał ale zamiast paczki podał mi to :
Była tam również kareczka. 
" Nie chciałaś mnie widzieć więc daje ci to...tylko wybacz... Niall xx Ps wiem co zrobiliście z Hazzą"
Postanowiłam napisać do chłopaka.
" Takk powiedz mi jeszcze że jestem dziwką... Julia Dziwka xx . " To było trochę dziwne uczucie pisać o sobie jak o najgorszych.
Obejrzysz dzisiaj twitcama? " . Nie wiedziałam co odpisać więc nie odpisałam.
- Przepraszam ale tego nie chce. - powiedziałam podając " paczkę " mężczyźnie.
- Chłopak błagał żeby to pani zabrała. - westchnęłam z rezygnacją. Zabrałam rzeczy i poszłam do pokoju.

- * -
Otworzyłam oczy. Spojrzałam na jasną komodę na której znajdował się zegarek. 12:30 . O mój boże więcej się nie dało spać.
- Alex? - zapytałam niedokońca przytomna. Ujrzałam wychodzącego z łazienki chłopaka który się uśmiechnął. - Masz jeszcze jakieś ciuchy damskie ? - uśmiechnęłam się do niego podnosząc brew .
- Taak pewnie... To sie znaczy może będe coś miał ale nie wiem . - chłopak się zmieszał a ja podniosłam się z łóżka. Podał mi to :

- * -
Weszłąm do studia. Podbiegła do mnie Maggie.
- Kochaniutka jak ty wyglądasz ! - krzyknęła przerażona miężac mnie od stóp do głów wzrokiem. - Już do stylistki ! - nogi naniosły mnie do zielonookiej brunetki. Podała mi do ubrania to :
i pokręciła włosy. Dziewczyna miała na imię Natalia i była naprawdę urocza. Cały czas mówiła że ich poznam i że ostatnio widziała jak wychodzili od faceta który robi tatuaże na statku. Nie chciała powiedzieć o kogo chodzi więc poszłam na krzesło na którym miałam usiąść.
- Kochaniutakaaa ! - odwróciłam się i ujrzałam Meggie. - Cały czas uśmiech CAAAAAŁY- mocno zaakcentowała ostatni wyraz. - Choćby się paliło uśmiech. - podała mi kartkę z pytaniami i kazała usiąść.
- Gotowa? - zapytał kamerzysta prosząc żeby zrobić trochę mocniejsze światło. Kiwnęłam głową. - Patrzysz na tekst na ekranie i mówisz patrząc na kamerę. To lecimy 3,2,1 AKCJA! - krzyknął.
- Witam bardzo serdecznie w "Hello Star" nazywam się Julia a dzisiaj będę zadawać pytania waszym ulubinym gwiazdom! Sredecznie zapraszam One direction! - Co ? Musiałam się uśmiechać nawet kiedy nie chciałam to było starszne... Widzieć ich twarze. Weszli i uśmiechnęli się szyderczo .
Miałm takie szczęście że moje krzesło było obok krzesełka Liama.
- Witam was chłopcy. Mam na imię Julia i cały dzień będe zadawać wam rozmaite pytania. - powiedziałam zmuszając się do uśmiechu. Spojrzałam na Nialla. Intensywnie wparywał się w każdy mój gest. Był tak zapatrzony we mnie że chyba zapomniał nawet o wywiadzie. Mój wzrok przeszedł na Hazzę. Zachowywał się kompletnie normalnie. Nic ciekawego. Tak jak reszta chłopców opuszając Horana. 

 ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥ * ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥ 

Heloł : D Jak wam się podoba ? . Huhu nie umiem się doczekać jak dodam następny rozdział ale trzeba go zacząć pisać XD : DD 

PS zmieniłam czcionkę bo strasznie denerwowała podczas czytania : DD















środa, 27 lutego 2013

Rozdział 2O

 Szłam do pokoju nie myśląc o niczym. Chwyciłam klamkę, pociągnęłam w dół pchnęłam drzwi i ujrzałam Horana siędzącego już w ubraniach. Był strasznie wpatrzony w pewien obraz który znajdował się na niebieskiej ścinie. 
Wydawał mi się trochę znajomy. Nie wiedziała z kąd. 
- To dziwne. - powiedział Niall.
- Co ? - zapytałam zdziwiona tym że mężczyzna zaczął rozmowę.
- No patrz. Być może nie chodzi ty u wysokiego pana który chroni dzieci przed deszczem. Nie wiem o co tu chodzi. - usiadłam obok blondyna. Poczułam jego dotyk na moje skórze, poczułam na sobie jego wzrok rozszerzające się źrednice. 
- Może chodzi tutaj o ochronę. - widziałam że chłopak nie za bardzo zrozumiał sens tego co mówię. - Dajmy że ten facet jest śmiercią, umarłym. Jednak chroni dzieci nie przed deszczem takim wiesz normalnym tylko deszczem zła? Opadami zła. - chłopak kiwnął głową.

- Masz rację. - nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się.  Pięć minut do imprezy postanowiłam założyć to :  

- * - 
Tłum ludzi idących w jednym kierunku. Weszłam do " clubu " poczułam falę gorąca , wszystkiego. Ujrzałam całą bandę. Wszyscy pili kolorowe mieszanki do upadłego. Usiadłam obok reszty. Wtedy się zaczęło... Nie piłam tylko ja i Liam. Reszta ? Była kompletnie pijana. Dziewczyny prawie rozebrały chłopaków na środku sali. Rozejrzałam się za Horankiem. Zobaczyłąm go z tą rudą dziewczyną ze sklepu. Chłopak był kompletnie pijany. Całował się z ryżą dziewczyną. Nie chciałam tam być. Pełno pijanych ludzi. Wstałam tłumacząc się tym że źle się czuję. Przeszłam obok Horana. Pachniał alkoholem. Poczułam że ktoś ciągnie mnie za nadgarstek. Ujrzałam twarz blondyna. 
- Chodź si zabawimy . - szepnął mi do ucha. I chwycił za biodra. Z jego ust wyłączne można było wyczuć pełno różnych zapachów kolorowych drinków.
- Nie. - urwałam krótko. Nie chciałam z nim rozmawiać kiedy ledwo stał na nogach.
- Nie bądź taka. - wyrwałam nadgarstek. - Taa jasne użalaj się nad swoim życiem, nad tym jaka jesteś beznadziejna, puszczasz się a ze mną nie chcesz? Strata czasu. - odwróciłam się w stronę chłopaka. Uwiesiona była na nim ta ryża małpa w tej " taniej " sukience ze sklepu.
- Co ? - zapytałam niedowierząc w jego słowa.
- Słyszałaś ! - krzyknął machając rękami. Byłam zła do oczu cisnęły mi się łzy. Smutki postanowiłam zatopić w gorzkim smaku alkoholu. Piłam jeden za drugim. Później ? Urwany film.

- * - 

Otwieram oczy a obok mnie zamiast Nialla na osobnym łóżku leży Hazz w tym samym co ja.
- Co ja tu robię? - chciałam się podnieść ale ból głowy postanowił inaczej.
- Nie pamiętasz tej pięknej nocy ? - powiedział ruszając brawiami raz w górę raz w dół. 
- Pięknej nocy ? - zapytałam z niedowierzaniem.
- Nooo byłoo ostroo . - Ostro ? Co to znaczy.
- Jaśniej ? - spojrzałam na zrezygnowanego Harrego.
- No między nami był jeszcze Hazz Jr. Wiesz no bara bara bere bere. - powiedział to a ja zamarłam. Kochałam się z nim?! Nie to nie możliwe! Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Przespałam się z Harrym. Nie chciałam tego. Nigdy. Byłam w proszku. Noc z Hazzą i do tego kłótnia z Niallem. O co w tym chodzi. Do oczu napłynęło mi tysiąc łez. Nie zważając na ból głowy wstałam. 
- Nie wstawaj. - powiedział pokazując ruchem ręki abym zajęła poprzednie miejsce.
- Nie dotykaj mnie więcej. - wysyczałam przez zęby trzaskając drzwiami. Idę do łazienki hotelowej tuż obok pokoju Harolda. Moje włosy przypominają coś w stylu gniazda, makijaż totalnie rozmyty. Ciuchy ? Miałam tylko i wyłącznie bluzkę i pod spodem strój kąpielowy. Mój makijaż wygląda jakby był zrobiony specjalnie na Hallowen. Wyszłam z toalety. Nie miałam gdzie iść. Nie chciałam oglądać Nialla ani Harrego, chłopaki? Mieli z pewnością cholernego kaca. Oparłam się o ścianę i zaczęłam płakać. 
- Coś się stało ? - spojrzałam w górę stałm tam ten chłopak:
Kiedy zobaczył moją zapłakaną twarz chyba zrozumiał.
- Chcesz iść do mnie? - spojrzał pytająco. Ahh kur*a czy ja wyglądam na jakąś dziwkę? 
- Nie jestem dziwką... - powiedziałam spuszczając wzrok.
- Źle zrozmiałaś, ja nie chce z tobą spać, chcę ci pomóc bo nie wyglądasz za dobrze. - powiedział spuszczając wzrok z zasmucenia.
- Ehh przepraszam... miałam ciężką dobę. - do moich oczu napłynęło tysiąc gorzkich łez.
- Masz gdzie spać? Bo akurat jadę na rejsie dla par alone. Nie wiedziałem że jest dla par.- powiedział z lekką irytacją w głosie.
- Nie mam. Ja też nie widziałam. - rzekłam podnosząc się z ziemi.
- Fajne wdzianko. W mojej szafie coś się znajdzie. - spojrzałam na niego pytająco. 
- No wiesz... Kupiłem kilka ciuchów dla siostry ale tobie bardziej się przydadzą. - zaczął się tłumaczyć a ja zdobyłam się na jakiś uśmiech. - Aleks. - rzekł kiedy byliśmy przed jego kabiną.
- Julka. - wydukałam. Otworzył mi drzwi. Pokój ? Łososiowe ściany dwa łóżka. Strasznie źle się poczułam. - Gdzie jest toaleta? - zapytałam chłopak natychmiast wskazał mi pokój palcem. Ruszyłam tam. Zaczęłam wymiotować. Czułam się okropnie.


. * . ♥  ~ ♥ . * . . * . ♥  ~ ♥ . * . . * . ♥  ~ ♥ . * . . * . ♥  ~ ♥ . * . . *

Haha jak tam wrażenia ? : DD  Mówiłam że dużo sie będzie działo ^^ . No to się dzieje. A to dopiero POCZĄTEK : DD . Potraficie się rozczytać z obecnej czcionki ? 
 







poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział 19

Wytknęłam głowę przez kotarę i ujrzałam siedzących przed nią chłopców.
- Ile jeszcze? - rzekł z rezygnacją Josh.
- Ja nie wiem co wy macie wszystkie z tymi waszymi cichami. I tak zazwyczaj wyglądacie tak ja zaw.. - powiedział Austin. Nie powiedział wszystkiego ponieważ wyszłam z przymierzalni. Poczułam na sobie wzrok wszystkich towarzyszów. Przejechałam wzrokiem po mężczyznach. Mieli rozszeżone źrednice.
- Tak masz rację zawsze wyglądam. - tym razem przerwał Niall.
- Pięknie. - wyszeptał. Uśmiechnęłam się.
- Musisz ją kupić. - stwierdził Hazz. Sprawdziłam cenę 1500 dolarów. Co ? Oni oszaleli ? Tyle za suukienkę?
- Coś nie pasuje ? - zapytał zatroskany Austin .
- Cena. - powiedziałam wręcz westchnieniem.
- Nią się nie przejmuj . - podszedł do mnie Devine.
- Dlaczego mam się niby nie przejmować ? - spojrzałam na perkusistę.
- Zapłacimy . - że tak powiem dodał oliwy do ognia. Spóściłam głowę bez słowa udając się w stronę przymierzalni. Kiedy z niej wyszłam bez słowa czy spojrzenia na chłopców odwiesiłam sukienkę. Podeszła nagle do mnie jakaś ruda dziewczyna. Była cała wymalowana ale sprawiała wrażenie miłej. No właśnie sprawiała.
- Kupujesz czy mogę to sobie zabrać ? - zapytała mrugając na wszystkie strony oczami.
- Możesz. - podałam jej.
- Czemu jej nie kupisz? Przecież jest całkiem fajna. - uśmiechnęłam się. - No i tania. No ale jak tak patrze to wyglądała by na tobie przeciętnie. - zaskoczyła mnie tymi słowami. Podeszli chłopcy którzy wszystko słyszeli. Widziałam tylko jak szeptają coś do siebie. Sztucznie uśmiechęłam się do tej laluni. Podałam jej sukienkę i odeszłam bez słowa w stronę drzwi. Najbardziej na świecie marzę teraz tylko o tym żeby położyć się do mojego miętowego łóżka wyjrzeć przez okno i ujrzeć tam deszcz. Westchnąć wypić ciepłe kakao i leżeć patrząc w sufit słuchając muzyki. To w tym momencie to moje największe marzenie. Wyszłam ze sklepu i usłuszałam dzwoneczek wiszący nad drzwiami. Poszłam na pokład. Nie zastałam tam deszczu, zabieganych ludzi i wielu samochodów. Zastałam tam słońce, wypoczywających zakochanych i dookoła nic. Pustkę. Może to pustka z braku miłości ? Nie mam pojęcia. Miłość jest jak statek na morzu. Płynie, płynie i nagle dobija do brzegu. Jak kiedyś napisał pan Paulo Coelho : Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, podda­jesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy godziny, a zapomi­nasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i po­niżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość. Usiadłam na jednym z leżaków. Poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Odwróciłam się i ujrzałam Mahone z chłopcami. Siedziałam później z mężczyznami na zakupach ale tylko oni kupowali. Ja wyłącznie siedziałam, namawiali mnie ale ja kurczowo trzymałam się swojej decyzji. Ten wypad dłużył się w nieskończoność.
- Może pójdziemy już . - odezwał się Austin.
- Na zakupach byliśmy 5 godzin! - krzyknął Hazz.
- Wow Amerykę odkryłeś. - powiedziałam na co trochę się zezłościł. Nie odpowiedział.
- O 20:30 na sali jest ostra impreza. - krzyknął Josh tańcząc dokładnie taki sam taniec jak w teledysku " I'm sexy and i know it " .  Chłopcy kiwnęli głowami. Rozeszli się do pokoi. Nie wiem dlaczego ale z blondynem rozmawiałam tylko raz na piątym schodku. Jeśli można było udać to za jaką kolwiek konwersację. Jest siedemnasta. Pójdę spać na godzinę. Szłam wpatrując się w czubki znoszonych trampek. Miałam wrażenie że dzisiaj się wydarzy coś bardzo dziwnego. Tylko co ? Tego nie wiem. Weszliśmy do pokoju. Moja pierwsza reakcja należała do łóżka. Położyłam się i momentalnie usnęłam.

- * -

Otwarłam oczy a im ukazał się Horan w samych bokserkach. Idealnie wyrzeźbione ciało. Siedział czytając książkę. Nie wiem tylko dlaczego siedział w samej bieliźnie. Umięśniony, mój bóg. Cholera co ja gadam ? ! To jest tylko mój przyjaciel a poza tym nie mogłabym z nim być. Chłopak spojrzał w moją stronę , uśmiechnął się ciepło.
- Dzień dobry. - wyszeptał.
- Która godzina ? - zapytałam chłopak spojrzał na biały zegarek.
- Dwudziesta piętnaście. - opowiedział krótko .
- Co ? Która czemu mnie nie obudziłeś? - wstałam jak oparzona. Za 15 minut impreza spóżniłam się na spotkanie z zielonookim a on zamiast mnie budzić czyta książkę. Spojrzałam na lekturę. " Książka kucharska" . Na mojej twarzy wymalowane było zdziwienie. Czy ten chłopak czyta książkę kucharską dla relaksu . Westchnęłam.
- Bo wyglądałaś pięknie kiedy spałaś. - powiedział, zamarłam. - I uciąłem sobie z tobą pogawętkę. - rzekł uśmiechając się do mnie wyrywając mnie z zmyślenia. Nie miałam siły patrzeć na Horana. Wstałam i wyszłam z kabny. Udałam się na "tyły" statku. Ujrzałam tam loczka. Było jeszcze dosyć jasno jednak wszyscy szykowali się na imprezę.
- Przepraszam za spóźnienie, zaspałam. - chłopak posłał mi zabawiacki uśmiech.
- Chcę ci tylko powiedzieć że chcę być twoim przyjacielem . - rzekł chłopak. Postanowiłam że zapomnę o tym wszystkim .
- Możemy zacząć od nowa. - chłopak tylko uśmiechnął się odchodząc.

~ * ~ ♥  ~ * ~ ♥  ~ * ~ ♥  ~ * ~ ♥  ~ * ~ ♥  ~ * ~ ♥  ~ * ~ ♥  ~ * ~ ♥  ~ * ~ ♥  ~ * ~ ♥  ~ * ~ ♥  ~ * ~ ♥

Witam was moi kochani *.* Ciekawe co stanie się na tej imprezie? Możecie przypuszczać bo nie zdradzę. Mogę tylko powiedzieć że mam już w głowie po układne wydarzenia. Nooo będzie ostroo X  D. Miłego czytania : D / Mandy xx

CZYTASZ?= KOMENTUJESZ!
NEXT?= 5 KOMENTARZY!

 

niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 18

- To spotykamy się za 20 minut w tym miejscu ? - odezwał się jak do tej pory perkusista. Kiwnęłam głową że się zgadzam.
- Ale wiesz że takie coś nie powstaje w dwadzieścia minut Josh. - powiedział Austin jeżdżąc po swojej czerwonej bluzce rękami. Devine westchnął z rezygnacją. Moje kąciki ust pobiegły do góry tworząc szczery uśmiech.
- Jakoś dasz radę. - rzekł Niall wstając z miejsca patrząc na nastolatka. Na twarzy młodej gwiazdy pojawił się zabawiacki grymas. blondyn tylko posłał uśmiech chłopakom którzy właśnie wstawali z krzeseł. Szłam wpatrując się w czerwone ściany nie słuchając rozmowy chłopców.
- Julka, a ty co o tym sądzisz ? - usłyszałam głos Josha.
- Tak jest spoko. - powiedziałam nie przejmując się na co odpowiadam czy dobrze trafiłam - nie interesowało mnie to.
- Sądzisz że zabijanie królików jest okej ? - zapytał zbity z tropu Mahone. W sumie to dobrze odpowiedziałam.
- Sądzę że króliki nie wnoszą nic do naszego otoczenia. Są niepotrzebne. Tylko jedzą, skaczą i tak cały czas. Ale nie lubię ich tak bardzo żeby karać ich śmiercią, skoro Bóg je stworzył to po coś są tylko ja jescze nie wiem po co. - mówiłam pokonując schodek za schodkiem.
- Niall też nie lubi królików. - odezwał się tym razem Devine. Spojrzałam na blondyna który gdy zobaczył że patrzę na niego spóścił wzrok. Chłopcy dalej prowadzili zawziętą konwersacje na temat kicających kulek. Poszliśmy do pokoju. Wszystkie piętra szłam z Niallem w ciszy, uciążliwej ciszy. Otworzyłam drzwi do kabiny i bez słowa do niej weszłam. Udałam się w stronę łazienki. To co zobaczyłam w lustrze nie było nawet zadowalające. Założyłam na siebie stary sprany podkoszulek i do tego zwykłe spodenki. Włosy upięłam w koka, zaś na dół swojego stroju dałam najzwyklejsze spodenki i znoszone trampki. Nie chciało mi się stroić. Horan był ubrany w to :
Spojrzał na mnie. Widziałam że nie podobał się mu mój obecny strój. Nic nie powiedział. Usiadłam na łóżko. Spojrzałam na telefon. Wiadomość. Spojrzałam na SMS z rezygnacją.

Mogę iść z wami ? Bo z tą moją dzwiką nie chce siedzieć a chłopcy cały czas siedzą z dziewczynami ...
Hazz. - Westchnęłam z wyczuwalną rezygnajcą.


Pewnie za 5 minut przyjdź na stołówkę. - Wstałam. Poszłam do wyjścia czekając na blondyna. Udał się za mną. Sklep na statku ? Super, kiedy ostatni raz rozmawiałam z Perrie mówiła że za niedługo przybijamy do portu i będzie wsiadać pełno gwiazd więc poszukują dziennkarki która potrafi robić wywiady. Mi były potrzebne pięniądze a wiedziałam jak podejść sławną osobę. Namyśliłam się i poczułam znów te ciarki. Ciepły oddech na mojej skórze.Podniosłam wzrok. Ujrzałam tęczówki koloru oceanu.
- Co się stało ? - zapytałam rozgldając się.
- Parzysty przyjaciel. - powiedział Niall i uśmiechnął ukazując białe zęby. Nie odpowiedziałam. Dopiero teraz zauważyłam że właśnie stoimy na tym cholernym schodku. Poczyłam wibrację w kieszeni. Wyciągnęłam telefon.
Numer : Nieznany. - ostatecznie odebrałam.
- Halo ? - powiedziałam do słuchawki
Siema tu Mahone gdzie wy jesteście ? - słychać w jego głosie było wyłącznie irytację sytuacją.
- Na schodzie parzystego przyjaciela. - wiedziałam że nie zrozumie. - Już idziemy. - rozłączyłam się i brutalnie wyrwałam się z objęć mężczyzny. Nie wiem dla czego tak postąpiłam. Pobiegłam na dół nie zwracając jakiejkolwiek uwagi na blondyna. Znalazłam się już na dole. Ujrzałam tam Hazzę, Josha i młodego.
- Gdzie Nialler ? - spojrzał Harry z ciekawością w oczach na drzwi.
- Idzie. - rzekłam krótko. Po chwili zobaczyliśmy zdyszanego Nialla. Uśmiechnął się do chłopaków.
- Ehh, Julia. - podniosłam wzrok na Austna. - Fajne ciuchy . - powiedział lekko poirytowany.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się i udałam się w stronę pokładu gdzie znajdowały się sklepy. Weszłam do jednego z nich. Pełno błyskotek. Westchnęłam , wiedziałam że to kolejny elegancki sklep z sukniami. Zobaczyłam wchodzących chłopców.
- Idźmy z tąd. - powiedziałam na co chłopcy stali zapatrzeni na jakąś sukienkę. Nie zwracając na mnie uwagi Hazz pobiegł po nią gdy zobaczył że jakaś dziewczyna chcę ją zabrać. Zaśmiałam się i ujrzałąm jak biegł zdyszany Harry.
- Musisz ją przymierzyć. - powiedział podając mi zdobioną diamencikami u góry sukienkę. Posiadała również pasek z kokardą a na dole miała jakieś " ruloniki".
- Zajebista! - krzyknął Austin. Wszyscy na niego spojrzeli.
- Nie jesteś trochę za młody na takie słowa ? - stwierdził Devine.
- Ty w moim wieku chodziłeś do clubów nocnych . - powiedział wybuchając nieopanowanym śmiechem.
- Ja w twoim wieku siedziałem w garażu i grałem na bębnach. - uśmiechnął się zabawiacko Josh. Westchnęłam z rezygnacją i irytacją. Poszłam w stronę przymierzalni. Sukienka wyglądała tak :



~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~ ♥

No więc jak ? Bo szczerze to ja nie jestem zadowolona. Mogę tylko zdradzić że naprawdę DUŻŻŻOOO jeszcze przed Julką. Będzie zamieszanie i pojawi się kolejny bohater. 19 jest w toku pisania więc się nie martwcie. / Mandy ♥♥ xx .

CZYTASZ? = KOMENTUJESZ!
NEXT? = 3 KOM. 

piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 17

Czego ten chłopak znowu ode mnie chce? Na początku miły, przyjazny a później palant i idiota. Spojrzałam na niebieskookiego. Mężczyzna odwzajemnił gest. Nasze oczy się spotkały. Mówiłam już że w tych oczach można było zatonąć ? Znów zobaczyłam te iskry jakie miał wieczorem na środku statku.

* Perspektywa Austina *

To było dziwne kiedy dwójka " przyjaciół " patrzyła się na siebie tak intensywnie i to po raz drugi. Obserwowali każdy swój gest. Chrząknąłem. Brak reakcji z ich strony. Westchnąłem zrezygnowany.
- Tooo ? - przerwał chwilę ciszy Lou.
- Co , co ? - zapytała rozproszona Julka.
- Ja pójdę do Perrie bo wiecie jakie one są. - chłopcy udali się w stronę wyjścia. Teraz byłem tylko ja , pałeczkasz, Niall, Hazz i Julia.
- Wy naprawdę nic ten teges ? - zapytał dosyć niedyskretnie Josh. Julia się zmieszała. Niall tylko burknął.
- Przyjaciele i tyle... - powiedział zrezygnowany Horan.
- Ale te patrzenie i sami wiecie... - Spiorunowałem wzrokiem towarzysza. Julia wpatrywałą się w czubki sowich butów a Irlandczyk nie odpowiedział.
- To co robimy ? - zapytała Julka dosyć zmysłowym tonem. Wiedziałem że chce zmienić temat, w sumie to jej się nie dziwię.
- Możemy iść na zakupy. Wiesz kupisz sobie jakieś ciuszki na wieczór - stwierdził  pałaszując swoje tosty Hazz. Julka westchnęła.
- Mogę wam pomóc. - powiedziała spoglądając na śnieżnobiały obrus. Zrezygnowana westchnęła.
- Ale też sobie coś kupisz . - teraz do konwersacji włączył się Josh.
- Nie. - powiedziała którko urywając. Zmieszała się. Widziałem że chodzi tutaj o sprawy finansowe.
- Jaka dziewczyna nie lubi zakupów ? - teraz oczywiście jeszcze Harry musiał coś dodać żeby dobić dziewczynę. Westchnęła.
- Bo.. bo ja nie mam noo wiesz.. - powiedziała jąkając się. Ułatwie jej życie.
- Ona nie ma już pięniedzy. - dziewczyna serdecznie się do mnie uśmiechnęła. Wiem że był to śmiech sztuczny i nie szczery ale nie chciałem jej martwić.
- Ale my możemy ci kupić jakieś ubrania. - powiedział Hazz. - będziemy twoimi sponsorami - dodał po chwili.
- Nie rozumiesz. - powiedziała spoglądając na Loka.
- To nam wytłumacz. - znowu Josh mógł by się czasem przymknąć.
- Ja nie chce żadnych cholernych sponsorów. Myślisz że fajnie jest być piątym kołem u wozu?! Jestem tutaj tylko ze względów rodzinnych. Nie dał mi pięniedzy nic? Tylko was. - powiedziała wiedziałem że była przygnębiona.

* Jula *

Łzy same cisnęły mi się do oczu. Chciało mi się płakać, krzyczeć. Byłam zła? Nie miałam kasy, czego oni chcieli ? Twarz schowałam w rękach licząc na ciszę. Podniosłam głowę. Przejechałam wzrokiem chłopców. Byli zakłopotani. Austin jest za młody i nie zna się na takich sprawach. Devine ? Wątpie. Hazz ? To nieczuły chłopak. Nie starczyło mi siły żeby spojrzeć na Nialla.Wstałam. Stałam tam z głową w rękach. Nagle poczułam jak przechodzi mnie dreszcz i przyjemne ciepło.

* Austin *

Nikt z nas nie wiedział co ma zrobić. Nie znam się na dziewczynach nagle Niall podniósł wzrok, gdy zobaczył że Julka płacze. Bezszelestnie wstał i przytulił dzieczynę.

Jeszcze nigdy nie widziałem takiego czegoś. Stali tam wtuleni. 

* Jula *
Poczułam jego zapach, jego ciepło. Szepnął mi do ucha : 
- Usiądź. - odlepiłam się od niego i usiałam.
- Za chwile wracam . - powiedział Hazz. Na jego twarzy można było dostrzec wyłącznie zazdrość. Uśmiech nie chciał przyjść mi łatwo. Zobaczył to Austin. Zaczął robić dziwne miny.

Wybuchnęłam nieopanowanym śmiechem.
- To pójdziesz z nami ? - zapytał dosyć niepewnie Niall.
- Pójdę. - rzekłam krótko, poważnym tonem.

_______________________________________________________

Na prawdę przepraszam że tak długo. Rozdział jest krótki- wiem . Miałam ferie i byłam poza domem i bez warunków do pisania a gdy napisałam poprzednią 17 oczywiście musiałam ją przez pomyłkę usunąć. Będę je dodawać żadziej bo wiecie nauka, sprawdzainy i szkoła... / Mandy xx











wtorek, 19 lutego 2013

Rozdział 16

Obudziłam się w środku nocy. Nialla nie było. Westchnęłam. Pewnie został na sali. Mogłam pogodzić się z myślami. Odwróciłam się w stronę niebieskiej szafy. Planetarium, fanki, kawa, wakacje, samolot....... Postanowiłam przestać zawracać sobie głowy. Zasnęłam.
Z przyzwyczajenia spojrzałam na łóżko blondyna. Dalej go nie było. Zaczęłam się martwić. Wstałam. Jakaś siła kazała mi iść w stronę drzwi. Posłuchałam instynktu. Zobaczyłam tam pudełko. Zabrałam je do środka. Położyłam je na fioletową i pogniecioną pościel. Otworzyłam i zobaczyłam tam kolejne ubrania.

Do ubrań dołączona była karteczka.

Ubierz to.:)
- tajemniczy xx.

Ubrałam to i postanowiłam udać się na stołówkę. Szłam schodami w sumie jak zwykle. Niestety windy nie było. Na stołówce ujrzałam całą bandę. Siedzieli i śmiali się. Nagle mnie zobaczyli.

- Cześć !- krzyknęła Perrie a za nią reszta.
- Hej.-powiedziałam co zabrzmiało nieco oschło. Nagle Danielle i El zaczęły wychwalać mój strój dołączyli się do nich chłopcy. Spojrzałam na blondyna. Siedział spokojnie jedząc swoje tosty.Był niezwykle skupiony na zwykłej czynności. Kiedy tak intensywnie się w niego wpatrywałam podniósł wzrok. Nawet nie wiem kiedy banda przestała rozmawiać i patrzyła się na nas. My nawazjem tonęliśmy w swoich tęczówkach. W jego oczach znowu pojawiły się te nieznane mi iskry. Były też wczoraj na tym pokładzie. Ciszę intensywnego wymieniania spojrzeń przerwał Austin.
- Ty mi nie wmówisz że nie jesteście parą ! - powiedział zajadając się płatkami czekoladowymi. Niall spuścił wzrok a ja przypomniałam sobie o tzw. rzeczywistości.
- No bo z nią nie chodzę.- powiedział zniesmaczony sytuacją Horan. Nie zaprzeczałam byliśmy przyjaciółmi ale ostatnio strasznie się do siebie zbliżyliśmy. Malik spojrzał na nas.
- Ale lubicie się ? - zapytał Mulat na co Irlandyczyk się speszył.
- Jak przyjaciele. - powiedział oschle. Zajęłam miejce obok niego.
- Gdzie byłeś całą noc ? - zapytałam. Zabrzmiałam trochę jak zazdrosna dziewczyna. Josh, Lou, Harry, Malik i Austin wydali z siebie "UUU" .
- Będzie pierwsza kłótnia. - powiedział Louis a Eleaunor spiorunowała go wzrokiem.
- My idziemy.- Powiedziały dziewczyny i udały się w stronę wyjścia. Chrząknęłam.
- A co cie to obchodzi. - po tych słowach wydawało mi się że cierpi i powiedział tak wyłącznie przez zawstydzenie. Ale martwiłam się a on mnie zranił.- Nie twój interes.- powtórzył to kilka razy. Chłopcy mieli wielkie banany licząc na to że wybuchnie awantura.
- Martwiłam się. - powiedziałam cicho co zdziwiło " mężczyzn ". Z ich twarzy zniknęły uśmiechy. Zagościło tam teraz zdziwienie.
- Nie jesteś zła za to co powiedziałem? - zapytał na mnie również zdziwiony chłopak.
- To nie moja sprawa.- powiedziałam.
- Ahh Elka to mi robi awanture o byle co... ale ją kocham. - Liam i Zayn kiwnęli głowami że też coś o tym wiedzą.
- Niall bierz tę dziewczynę- stwierdził Mahone. Chłopak spojrzał na mnie.
- Byłem z chłopakami na sali, wypiliśmy trochę i poszedłem spać do Josha i Mahone. - Odetchnęłam. Uśmiechnęłam się. Odezwał się Styles.
- Przyjdziesz o dwudziestej na tyły statku. - odezwał się zielonooki.
- Harry my nie mamy o czym rozmawiać. - powiedziałam na co na twarzy Hazzy pojawił się grymas a na twarzach perkusisty Irlandyczka i młodego chłopaka pojawiła się zazdrość. - Poza tym twoja wmarzona dziwka czeka.- chłopcy zrobili " uuu " prowokując Stylsa.
- Jestem tchórzem. - powtórzył tym samym tonem jak w limuzynie.
- Jesteś... - powiedziałam cicho. Widziałam że 19-latkowi niezykle zależy. Zgodziłam się.

________________________________________________________
Nikt tego nie komentuje : /


NEXT ? = 3 KOMENTARZE
CZYTASZ?=KOMENTUJESZ!










poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział 15

Zobaczył farbowanego blondyna. Uśmiechnął się.
- Przejdziemy się po statku ? - zapytał dosyć niepewnie, co było nietypowe u tego chłopaka. Kiwnęłam głową na znak zgody. Szliśmy obserwując gwiazdy . Magiczna chwila. Spojrzałam na chłopaka. Miał dwie strony. Pierwsza - strona należała do dupka, za bardzo pewnego siebie. Druga - strona słodkiego, opiekuńczego i dosyć głębokiego chłopaka. Niestety miałam przywilej poznać na początku tą pierwszą stronę. Spojrzałam na chłopaka. Ciemny księżyc szum morza, gwiazdy. W jego oczach tańczyły iskry. Iskry nie znane mi do tąd. Spojrzałam przed siebie. Mijała nas para starszych ludzi, wpatrzeni w siebie przebywali spokojnie metr za mertem. Poczułam tylko jak do oczu cisną mi się łzy. Łzy - wiecznej miłości ? Nie miałam pojęcia. Uroniłam kilka łez. Chłopak bez problemu dostrzegł to.  Oczy lśniły mu się od blasku księżyca. Dostrzec w nich można było troskę.
- Co się stało ? - zapytał przeszywając mnie wzrokiem.
- Nic... - powiedziałam wręcz westchnięciem.
- Widzę. - zatrzymał się na samym środku statku. Było widać tam naszą salę. W oknach dostrzegłam wścibskie spojrzenia " bandy ". Wymusiłam lekki uśmiech.
- Nic - powtórzyłam. Chłopak zbliżył się do mojego ucha. Opuszkami palców dotykał mojej rozgrzanej skóry twarzy.
- Wiem , brak miłości boli ale ciesz się młodością. - szepnął oddalając się ode mnie na trochę dalszą odległość. Ale dalej nie dawał mi spokoju tajemniczy. Kim był ? Nie chciałam o nim myśleć. Nie mogłam przestać.
- Jesteś niemożliwy. - powiedziałam patrząc w oczy mojego towarzysza. Nie było tam już iskier. Tam można było dostrzec ognisko, pożar. Kąciki ust chłopaka powędrowały do góry tworząc najpiękniejszy uśmiech jaki dany było mi kiedy kowiek zobaczyć. Również moje usta powtórzyły gest mężczyzny. Wiedziałam że wszyscy na nas patrzą. Niall przybliżył się do mnie na niebezpieczną już dla mnie odległość.
- Nie dajmy im tej satysfakcji - szepnął mi do ucha delikatnym i aksamitnym głosem. Była dopiero 20:46 więc " impreza" powinna się zacząć rozkręcać. Poszliśmy na salę. Znów ten widok. Teraz ludzie patrzyli na mnie ze względu na stój który obecnie znajdował się na moim ciele. Pokonywałam dzieloną mnie ogległość od reszty nie przejmując się wścibskimi wzrokami ludzi. Nie czułam się zbyt pewnie. Podszedł do mnie Devine.
- Hej, możemy pogadać ? - zapytał z łobuzerskim uśmiechem na twarzy spoglądając na mnie swoimi dosyć dużmi oczami. Kiwnęłam głową na znak zgody . Znowu wyszliśmy z sali na pokład na przodzie statku. Usiedliśmy na leżakach.
- Tooo....... - spojrzałam na niego niebieskimi tęczówkami. Przeszył mnie wzrokiem. Zaśmiał się.
- Chcesz gdzieś może jutro wypaść ? - zapytał niepewnie. Ja miałam osobiście dosyć mężczyzn na następne kilka lat.
- Mam za sobą kilka nieudanych spotkań, nie jestem w nastroju. - Kiwnął głową. Zrozumiał. Uśmiechnął się lekko. Nie był to wymuszony uśmiech. Przecinie, sprawiający przyjemność. Poczułam wibrację w telefonie. Widomość od : ... Taty.

Jak tam rejs ? - co to miało znaczyć? Chciałam odciąć się od nich, od tego wszystkiego.

Dobrze, czego chcesz ? - wysłane. Nie wiedząc o co chodzi zajrzałam na telefon kolejny SMS.

Dostałem nowy kontrakt z Ollym Mursem, wiem że go lubisz więc poprosiłem go o autograf. masz go w swojej kolekcji:) - Tak kolekcja autografów. Westchnęłam. Wstałam z leżaka wędrując po drewnianym pokładzie. Poszłam na salę zostawiając perkusistę samotnie. Usłyszałam tylko piski dziewczyn, weszłam na salę ujrzałam Austina na scenie. Jak na tak młodego chłopaka miał naprawdę sporo fanek. Nikt nie zajmował się moim dotychczasowym wyglądem.

- Cieszę się że tutaj jestem.- Zaczął chłopak dosyć poważnie z kusicielskim uśmiechem na twarzy- Zaśpiewam Say Something dla kilku wyjątkowych dziewczyn, które zapraszam na scenę. Perrie ! - wybuchły owację i krzyki dziewczyn liczące na ich wyłowanie. - Eleanor ! Danielle! - krzyknął te dwa imiona lecz nie skończył. - I oczywiście jedną z najlepszych dziewczyn jakie dzisiaj poznałam. Niall masz szczęście mieć taką dziewczynę! Julia ! - Byłam zdruzgotana. Nie chciałam wychodzić na scenę. Chciałam usiąść i zanurzyć usa w ciepłym kakao. Lecz nie to mnie zdziwiło. Dziewczyny Nialla ? Od kiedy ja jestem jego dziewczyną? Mam z nim tylko kabinę i kilka wspomnień, tyle... Nie wiadomo dlaczego nogi poniosły mnie na tą cholerną scenę. Dziewczyny to lubiły, Perrie była gwiazdą, Dan tancerką i widać było że El też nie czuje się tam ocbo czy nieswojo. Nagle puszczono muzykę.
- Nie jestem dziewczyną Horana - szepnęłam do ucha brunetowi.
- Możesz być moją.- uśmiechnął się łobuzersko i po tych słowach zaczął śpiewać. Dołączyły się do niego dziewczyny, ja osobiście stanęłam nieruchomo robiąc z siebie idiotkę. Doszli już do refrenu. Wszyscy tańczyli ale nie walce czy inne tylko własne. Jak na koncertach, kobietą nie przeszkadzały długie sukienki i obcasy czy perfekcyjnie ułożone włosy. Westchnęłam podeszła do mnie El.
- Znasz dalej tekst - spojrzała pytająco. Owszem znałam miałam kiedyś " fazę " na te piosenkę. Nie wydawało mi się to istotne ale ona oczekiwała odpowiedzi. Kiwnęłam głową. Chłopak przyniósł mi drugi mikrofon i ruchem ręki kazał śpiewać. Zrobiłam jak chciał zaśpiewałam kawałek. Oczywiście jak przypadło na Julię Black wszyscy musieli się patrzeć. Zeszłam ze sceny nie żegnając się z nikim. Pognałam do kabiny.Kiedy się w niej znalazłam położyłam się do łóżka i momentalnie zasnęłam.


/________________________________________________

Podoba się ? XD Następnego możecie się spodziewać dopiero za kilka dni, gdyż jestem u kuzynki i nie mam czasu pisać...../ Mady

NEXT ? = 4 KOMENTARZY
CZYTASZ = KOMENTUJESZ